- Po co Jeszcze całkiem widno
„— Po co Jeszcze całkiem widno i możemy przez dwie godziny jechać — odkrzyknął z kozła Samuel.
— Dalej nie ma wody!
— Nie ma wody
— Ani kropelki!
Zatrzymano muły. Karol i Abel, którzy odjechali nieco ku przodowi, teraz zawrócili.
— Ostatnia możliwa do picia woda — wyjaśnił Grzechotnik — aż do Black Hills. Radzę napełnić wszystkie naczynia, jakie macie. Później już tylko źródła alkaliczne, gorzkie, że gębę wykrzywia, a zwierzęta padają.
Posłuchali rady. Z dwu wielkich beczek, jakie mieli na wozie, wydobyto zapasy mąki i kaszy, wyciągnięto skórzane wory, po czym rozbito obóz.
Karol, Abel i Carty nazrywali sedżu, nałamali gałęzi z trzech samotnych drzew sterczących na skraju rozlewiska. Kiepski był z tego ogień, jednak kawę dało się ugotować i upiec podpłomyki z mąki zarobionej przez Jessie.
Gratulowano Ablowi, że poprzedniego wieczoru upiekł całą resztę antylopy. Teraz nie sposób by było tego dokonać i mięso uległoby zepsuciu.
Po wieczerzy mężczyźni znów ciągnęli losy. I znów Karolowi przypadła pierwsza nocna
Sedi roślina z gatunku bylic.
czego nie dojrzał poza kilku cieniami czworonogów, które zbliżyły się do rozlewiska na przeciwległym brzegu, a później odbiegły i nawoływały się znajomymi głosami kojoty.“(5)