-Dobrze Niech pan przywiezie

nożyce do żywopłotu |Leasing |Archiwizacja

„—Dobrze. Niech pan przywiezie pacjentkę w sobotę rano, ja sam wykonam zabieg. I jeszcze jedna sprawa. Nie wiem, w jakim stosunku pozostaje pan do tej kobiety, nic mnie to zresztą nie obchodzi jako lekarza. Ale z jednego musi pan zdać sobie jasno sprawę, że jeśli kiedykolwiek znów pójdzie na ulicę, nie pożyje ani sześciu miesięcy.
— To się więcej nie powtórzy! Przyrzekam panu.
— Doskonale. A wiec do zobaczenia w sobotę.
W kilka dni potem Tersteeg odwiedził znów Vincenta.
—Widzę, że jednak nie porzuciłeś malarstwa, r— Tak, pracuję dalej.
— Dziesięć franków otrzymałem pocztą. Mogłeś je przynajmniej osobiście odnieść i podziękować za pożyczkę.
— Daleka jest droga do pana, Mijnheer Tersteeg, na domiar złego była niepogoda.
— Kiedy potrzebowałeś pieniędzy, droga nie była wcale za daleka.
Vincent nic nie odpowiedział.
— Właśnie ten brak manier zraża mnie do ciebie, Vincencie. Właśnie dlatego nie wierzę w ciebie i nie mogę kupować twoich obrazów.
Vincent przysiadł na brzegu stołu gotując się do nowej rozprawy.
— Sądziłbym, że kupno obrazów nie ma nic wspólnego z osobistymi przekonaniami i różnicą poglądów. Sądziłbym, że to, czy pan kupuje moje rzeczy, zależy nie ode mnie, lecz od mojej pracy. Kształtowanie sądu pod wpływem osobistej niechęci nie wydaje mi się słuszne.“(4)

<<<< zgorszenie i rodzaj mdlejącego | - Po co Jeszcze całkiem widno >>>>

wycieczki kraków |Dieta dla dziecka |lokata strukturyzowana