Harlemu nie można opisać

Tanie-grille.pl |Społeczność anglia |Perfumy Versus

„Harlemu nie można opisać. W każdym większym mieście świata są jakieś dzielnice ruder i ubóstwa, ale to, co można tutaj zobaczyć, nie ma żadnych w ogóle porównań. Przez siedemdziesiąt ulic, czyli ponad siedem kilometrów, ciągną się tysiącami zgniłe, nędzne, rozpadające się domy o krzywych ościeżnicach, połupanym tynku i schodkach, które sto lat temu mogły od biedy uchodzić za rzecz elegancką. Są to domy na ogół trzypiętrowe, zagęszczone ponad wszelkie miary w jednej izbie mieszka przeciętnie dziewięć osób. Właściciele tych domów, tak zwani „slum lanlords", czyli „dziedzice ruder", już chyba przed półwiekiem uznali, że nie opłaca się tu niczego remontować ani poprawiać. Czarna biedota i tak zapłaci za komorne, bo w końcu musi gdzieś mieszkać.
Nowy Jork latem jest tropikalnym miastem (leży na 44 równoleżniku, czyli na wysokości Neapolu) i to jest jeden z najważniejszych powodów, dla których Harlem można określić jako piekło. Latem można zobaczyć całe armie karaluchów, wędrujące bez lęku ulicami, po ścianach domów, nawet po chodnikach; każdy przejeżdżający samochód zostawia po sobie gęstą miazgę zmiażdżonych insektów. Szczurów jest tu więcej niż ludzi. Co roku, wiosną, miasto rozpoczyna śmiertelną wojnę ze szczurami, ale z reguły nic to nie pomaga — trzeba by zabijać dwadzieścia milionów szczurów rocznie, żeby ich liczba nic wzrastała. Co roku nachalne, bezczelne szczury zagryzają na śmierć dwadzieścioro murzyńskich niemowląt w kołyskach; co roku notuje się pięćset wypadków pokąsania dorosłych przez szczury, tak spasione i bez“(16)

<<<< OCZYSZCZENIE PRZEZ KATASTROFĘ-Nie |

Dachy |hotel sopot |podatki i księgowość